Mamo tato Ty też jesteś dzieckiem

Mamo tato Ty też jesteś dzieckiem

Nikt mnie nie bił, seksualnie nie wykorzystywał, no, był alkohol, a mama miała depresję, ale to przecież nic takiego, życie po prostu” .

Nie było w porządku się gniewać, odczuwać lęk, smutek, a nawet radość. …Nie w porządku było nie lubić księdza; myśleć to, co myśleliście; chcieć tego, czego chcieliście; czuć to, co czuliście, lub wyobrażać sobie to, co sobie wyobrażaliście.

Po czym poznać, że nasza indywidualność i wyjątkowość nie były szanowane?

Skrzywdzone wewnętrzne dziecko w nas, zatruwa dorosłe życie napadami złego humoru, dąsami, nieufnością, przeczuleniem, skłonnością do nałogów i zachowań kompulsywnych, toksycznym rodzicielstwem, napiętymi, niszczącymi stosunkami z ludźmi, nadmierną uprzejmością i posłuszeństwem, niezdolnością do nawiązywania bliskich relacji. W dorosłym życiu staramy się sobą zaopiekować sami ( w znany sobie sposób).

Kupowanie jest formą opieki nad samym sobą. Jeśli umiemy sprawiać sobie przyjemność wyłącznie zakupami, to prawdopodobnie w dzieciństwie prezenty były podstawową formą okazywania nam miłości.

Rodzice nie mieli widocznie czasu ani pomysłu na nic innego.

A jeśli okazujemy sobie troskę, przekarmiając się, to zapewne w dzieciństwie podstawową formą wyrażania miłości było karmienie.

W mniejszym lub większym stopniu wszyscy mieliśmy trudne dzieciństwo, ponieważ nasi rodzice byli tylko ludźmi.

„ Idealizujemy rodzinę. Uznajemy ją za źródło wszelkich cnót: miłości, uczciwości, wsparcia, szacunku, ciepła, patriotyzmu, a także najlepszej edukacji seksualnej. Ale w rzeczywistości sytuacja wygląda bardzo smutno.

Najwięcej wypadków jest w domu, najwięcej morderstw w rodzinie, najwięcej przemocy, molestowania. Nie chcemy tego widzieć, więc… idealizujemy dzieciństwo. Wszyscy wzdychają, ach, cudne dzieciństwo, choć wiemy, że to bolesny czas, pełen problemów nas przerastających. Oczywiście większość to jakoś przeżywa i nawet wychodzi na prostą, ale by mówić, że to był szczęśliwy czas, należy ładnie wszystko wyprzeć.”(  Wojciech Eichelberger)

Wyniesionymi z domu „złymi’ emocjami „karmimy” dziecko.

Dziecko idealnego rodzica musi być przecież idealne .

Dziecko odczuwa presję sukcesu, rywalizacji, zbyt duże nastawienie na wyniki.

Drugim źródłem stresu jakie serwujemy dziecku to poczucie winy, że nie spełnia naszych oczekiwań.

Śmiejemy się gdy dziecko naśladuje naszą mimikę lub gestykulację. Niepokoimy się gdy naśladuje nasze zachowania, z których nie jesteśmy dumni.

„Mały człowieczek (o autorytecie)”

Mały człowieczek idzie w me ślady,

pyta o drogę, prosi o rady.

Zbłądzić nie mogę, choćby się chciało,

bo pójdzie za mną pewnie i śmiało.

Oczka swe ciągle na mnie obraca

i naśladuje, to jego praca.

Jestem wyrocznią i nie dam rady,

mały człowieczek, idzie w me ślady.

W wiosennym słońcu, w zimowym śniegu,

rzeźbi i tworzy w marszu i biegu.

Na długie lata przyszłej dekady,

człowieczek, który idzie w me ślady.

Emilia Drofiszyn

Przekazujemy z pokolenia na pokolenie coś więcej niż przepis na szarlotkę !

Co widzisz w zachowaniu dziecka-  z Ciebie- co Cię niepokoi ?

Co widzisz w swoim zachowaniu – ze swoich rodziców – co Cię niepokoi ?

Czy chciałbyś być swoim dzieckiem ?